Wczoraj po południu trzech młodych Polaków zostało zaatakowanych w samym centrum Plymouth. Studenci zostali napadnięci prawdopodobnie dlatego, że rozmawiali między sobą po polsku.
Do napaści doszło w samym centrum miasta, na ulicy Royal Parade i tuż obok domu towarowego Debenhams. Trzech młodych Polaków zostało zaatakowanych przez Brytyjczyka, któremu najprawdopodobniej nie spodobało się to, że Polacy mówili między sobą w swoim ojczystym języku.
Wiadomo jest, że napastnik wysiadł przy Royal Parade z autobusu, natomiast nie jest jeszcze pewne, czy Polacy podróżowali z nim tym właśnie środkiem lokomocji. Świadek zdarzenia powiedział lokalnemu dziennikowi „The Herald”, że studenci zostali zaatakowani przez mężczyznę na ulicy, natomiast rzeczniczka policji w Plymouth nie wykluczyła, że do sprzeczki doszło jeszcze w autobusie.
Groził ludziom tasakiem do mięsa na ulicy: „Żydzi uciekajcie stąd, zanim was zabiję!”
Fakt jest jednak taki, że trzej młodzi mężczyźni zostali pobici – jeden z nich miał rozciętą wargę, a drugi – rozcięty łuk brwiowy. O trzecim nic na razie nie wiadomo, ale, jak twierdzi rozmówca "The Herald", wszyscy byli okładani gdzie popadnie. Niestety, mimo rozgrywającego się na ulicy dramatu, przechodnie pozostali wobec niego w większości obojętni. Zareagowała tylko jedna młoda dziewczyna, która miała zacząć krzyczeć "zostaw ich w spokoju".
Świadek, który udzielił wywiadu lokalnemu dziennikowi, powiedział także, że Polacy nie byli agresywni i że to oni (i tylko oni) byli ofiarami napaści. – Ulica była zapełniona ludźmi, a mimo to nikt nie interweniował, poza jedną dziewczyną. Jak to świadczy o Plymouth i o tym kraju? – żalił się dziennikarzowi mężczyzna.
Szok: Imigranci uprawiają seks na ulicy w centrum Rzymu ! [zdjęcia]